Art. 44 § 5 wyłącza przepadek, jeżeli przedmioty podlegają zwrotowi pokrzywdzonemu lub innemu uprawnionemu podmiotowi — w tej sprawie pokrzywdzonymi byłyby ofiary lub ich spadkobiercy, nie zaś Skarb Państwa.
W procesie te środki są zabezpieczane z urzędu na podstawie art. 291 § 1 Kodeksu postępowania karnego, jeżeli istnieje uzasadniona obawa, że bez zabezpieczenia wykonanie orzeczenia będzie niemożliwe albo znacznie utrudnione.
Czytelnika tej opowieści dotyczy w praktyce jedno pytanie: czy wobec sprawców mordu na ukrywanych Żydach z Firleja można dziś jeszcze cokolwiek prawnie uczynić. Odpowiedź wynikająca z układu faktów jest negatywna — sprawa została już rozpoznana 2 maja 1944 r. przez Sądu Specjalnego w Łodzi, działającego w Kraju Warty, który Ewę i Marka Janickich skazał na karę śmierci, a Karola Janickiego na dwa lata karnego obozu. Zagadnienie prawne w tym materiale nie polega na ocenie czynu według współczesnych norm, lecz na tym, że orzeczenie zapadło według prawa okupanta, a dostarczone źródła to wyłącznie przepisy współczesnego polskiego prawa karnego i procesowego. Środki opisane w źródłach — przepadek mienia w art. 44 Kodeksu karnego, zabezpieczenie wykonania orzeczenia w art. 291 Kodeksu postępowania karnego czy kontrola rozmów w art. 237 Kodeksu postępowania karnego — to narzędzia postępowania prowadzonego dziś przed organami Rzeczypospolitej. Czyn z lipca 1943 r. oraz wyrok z 1944 r. nie mieszczą się w żadnym z tych trybów, bo postępowanie karnne wymaga czynu rozpatrywanego według przepisów obowiązujących w chwili jego popełnienia.
Gdyby jednak modelować tę sytuację według dostarczonych norm, istotny byłby właśnie skutek majątkowy — los kosztowności wyłudzonych od Brajtbartów. Art. 44 § 1 Kodeksu karnego nakazuje sądowi orzec przepadek przedmiotów pochodzących bezpośrednio z przestępstwa, a art. 44 § 2 dopuszcza przepadek przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do jego popełnienia. Jednocześnie art. Art. 44 § 7 przewiduje, że gdy przedmioty nie stanowią własności sprawcy, przepadek orzeka się tylko w wypadkach przewidzianych w ustawie, a przy współwłasności — przepadek udziału sprawcy lub jego równowartości. Kodeks postępowania karnego w art. 237 § 3a dopuszcza przy tym kontrolę rozmów telefonicznych także w celu ujawnienia mienia zagrożonego przepadkiem, o którym mowa w art. 45 § 2 Kodeksu karnego. Żadne z tych rozwiązań nie zawiera reguły o rozliczaniu grabieży sprzed ponad osiemdziesięciu lat ani o rehabilitacji wyroków niemieckich sądów okupacyjnych.
Realistycznie sprawa Firleja pozostanie matter badań historycznych, tak jak dotąd przy kwerendzie w aktach Sądu Specjalnego w Łodzi prowadzonej przez łódzki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Dla potomków ofiar praktyczne znaczenie mają ustalenia faktowe: zapisy zeznań Moszka Brajtbarta, wyrok z 2 maja 1944 r. oraz fotografie i dokumenty z teczki akt. DlaBadacza i dziennikarza znaczenie ma też niepewny los Moszka i jego bratanka Mordki, których dalsze losy źródła nie rozstrzygają. Materialne rozliczenia tej zbrodni nie są objęte żadnym z trybów opisanych w dostarczonych przepisach i nie należy oczekiwać wydanego dziś orzeczenia w tej sprawie.
Czy Zgromadzenie Ogólne Trybunału Konstytucyjnego zwołane 3 listopada 2026 r. po zawieszeniu prezesa i wiceprezesa TK miało kworum do podjęcia uchwał, skoro kworum liczy się od ogólnej liczby sędziów, a część sędziów została wykluczona z obrad lub zbojkotowała posiedzenie.
Podstawa prawna: Zgodnie z ustawą o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (jednolity tekst z 2019 r.) uchwały Zgromadzenia Ogólnego zapadają bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej 2/3 ogólnej liczby sędziów Trybunału, chyba że ustawa stanowi inaczej. Normą z tego przepisu jest więc wymóg liczenia kworum od ogólnej (ustawowej) liczby sędziów, a nie od liczby sędziów faktycznie dopuszczonych do obrad — co oznacza, że pomniejszenie podstawy wyliczenia kworum do 12 sędziów (przez wyłączenie zawieszonego prezesa, wiceprezesa oraz sędziego dublera Wyrembaka) nie ma wprost oparcia w treści tego przepisu i stanowi wykładnię rozszerzającą, opartą na ogólnej zasadzie, że sędzia pozbawiony możliwości wykonywania czynności nie uczestniczy w składach kolegialnych. Warto podkreślić, że przepis przewiduje wyjątek „chyba że ustawa stanowi inaczej”, co daje pole argumentacyjne obu stronom sporu.
Co mówi orzecznictwo: Brak w dostarczonych materiałach orzecznictwa rozstrzygającego tę konkretną kwestię kworum w warunkach wewnętrznego sporu o legitymację sędziów TK, dlatego nie można wskazać jednolitej linii orzeczniczej; status samych „sędziów dublerów” i sędziów wybranych w 2023 r. pozostaje przedmiotem sporu, który TK w tym składzie sam rozstrzygnąć nie może bez ryzyka zarzutu cyrkularności.
Sprostowanie: Wiadomość nieprecyzyjnie stwierdza, że „ustawa o działaniu TK mówi, że w obradach musi wziąć udział 2/3 sędziów”, przenosząc wymóg kworum z uchwał Zgromadzenia Ogólnego na „obrady” w ogóle i pomijając klauzulę „chyba że ustawa stanowi inaczej”. Precyzyjniej należało napisać, że zgodnie z ustawą o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym uchwały Zgromadzenia Ogólnego wymagają obecności co najmniej 2/3 ogólnej liczby sędziów Trybunału, chyba że ustawa stanowi inaczej — a zatem spór o kworum w sprawie z 3 listopada 2026 r. dotyczy tego, co stanowi „ogólna liczba sędziów”: czy 15 (z uwzględnieniem zawieszonych i dublera), czy 12. Artykuł sugeruje też, że odrzucenie kworum od 15 sędziów było oczywiste, podczas gdy jest to wykładnia sporna, której nie przesądza sam tekst przepisu.
Znaczenie praktyczne: Uchwały Zgromadzenia Ogólnego z 3 listopada 2026 r. — w tym budżet TK na 2027 r. w wysokości 75 mln 450 tys. zł — są narażone na zarzut wadliwości z powodu spornego sposobu wyliczenia kworum, co może zostać podniesione przez PiS zarówno w toku procedowania poprawki budżetowej w Komisji Finansów Publicznych, jak i w ewentualnym sporze przed sądem administracyjnym lub w przyszłym „resecie konstytucyjnym”. Praktyk oceniający ważność decyzji Zgromadzenia powinien analizować dwutorowo: z jednej strony argument, że zawieszony prezes nie może blokować czynności kolegium i że art. 130 § 1 ustawy — Prawo o ustroju sądów powszechnych daje podstawę do zawieszenia (co wzmacnia pozycję sędziów Korwin-Piotrowskiej i „nowych” sędziów), z drugiej — że pomniejszenie podstawy kworum o sędziów uznanych za „wadliwie powołanych” bez wyroku sądowego jest słabszym ogniwem konstrukcji prawnej i to właśnie tam należy szukać punktu ataku na podjęte uchwały.
Zagadnieniem jest kwalifikacja świadczenia opisanego w wiadomości — czy kwota 100 zł i zasady jej przyznawania dotyczą dodatku z PFRON w Obszarze E programu „Aktywny samorząd" (rekompensata kosztów energii zużywanej przez sprzęt medyczny), czy odrębnego świadczenia z systemu świadczeń rodzinnych, oraz jakie są realne warunki i termin ubiegania się o dodatek PFRON.
Podstawa prawna: Dostarczone źródło — art. 14 ust. 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych (jednolity tekst ogłoszony obwieszczeniem Marszałka Sejmu z 1 września 2026 r.) — stanowi, że dodatek przysługuje raz w roku, w związku z rozpoczęciem roku szkolnego albo rocznego przygotowania przedszkolnego, w wysokości 100,00 zł na dziecko. Jest to tzw. dodatek szkolny, świadczenie z systemu pomocy rodzinie, a nie świadczenie z PFRON. Program „Aktywny samorząd", w tym dodatek na pokrycie kosztów energii elektrycznej zużywanej przez respirator lub koncentrator tlenu (Obszar E), jest uregulowany odrębnie — uchwałą Rady Ministrów w sprawie programu wieloletniego „Aktywny samorząd" — i nie ma podstawy prawnej w ustawie o świadczeniach rodzinnych. Ponieważ w bazie brakuje przepisu programu „Aktywny samorząd", opieram się tu na ogólnej zasadzie, że warunki przyznawania dodatku PFRON (wysokość, okres objęty refundacją, terminy) wynikają wyłącznie z regulaminu programu i komunikatów PFRON, a nie z przepisów o świadczeniach rodzinnych.
Sprostowanie: Zaznaczona „sprzeczność ze źródłem" jest w istocie pozorna i wymaga korekty w obu kierunkach. Po pierwsze, przywołany art. 14 ust. 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych w ogóle nie reguluje dodatku PFRON — dotyczy dodatku szkolnego 100 zł na dziecko wypłacanego raz w roku, więc nie może ani potwierdzać, ani obalać stawki 100 zł miesięcznie w programie „Aktywny samorząd"; porównywanie tych dwóch świadczeń to błąd systemowy, a nie korekta faktograficzna. Po drugie, twierdzenie artykułu o 100 zł miesięcznie i widełkach 300–600 zł za 3–6 miesięcy pozostaje niezweryfikowane żadnym przepisem z bazy — dokładne sformułowanie powinno brzmieć: „według komunikatu PFRON dodatek w Obszarze E ustalany jest w wysokości 100 zł za każdy miesiąc korzystania ze sprzętu, przy czym jeden wniosek obejmuje od 3 do 6 miesięcy (łącznie 300–600 zł), co wynika z regulaminu programu «Aktywny samorząd», a nie z ustawy". Publikacja powinna też wyraźnie odróżnić dodatek PFRON od dodatku szkolnego, aby nie wprowadzać odbiorców w błąd co do podstawy prawnej świadczenia.
Znaczenie praktyczne: Praktyczny ciężar spoczywa na terminie i sposobie wnioskowania: wnioski o dodatek w Obszarze E należy złożyć elektronicznie w Systemie Obsługi Wsparcia (SOW) do 30 listopada 2026 r., a we wniosku można wskazać wyłącznie miesiące już minione, mieszczące się w 180-dniowym okresie kwalifikowalnym przed złożeniem wniosku — co oznacza, że odkładanie wniosku realnie skraca pulę miesięcy podlegających refundacji. Argument mocniejszy dla wnioskodawcy: PFRON sam zniósł trzy dotychczasowe bariery dowodowe — nie trzeba być płatnikiem rachunku za energię, nie trzeba gromadzić faktur ani czekać na zawarcie umowy — więc odmowa przyjęcia wniosku z powodu braku rachunków byłaby sprzeczna z obowiązującymi zasadami programu. Ryzyko do uniknięcia: powoływanie się w pismach lub publikacjach na ustawę o świadczeniach rodzinnych jako podstawę dodatku PFRON — to dwa odrębne systemy prawne i taka podstawa nie obroni się ani przed PFRON, ani w ewentualnej skardze na decyzję odmowną.
Czy minister rolnictwa może bez nowelizacji ustawy z 22 maja 2009 r. o funduszach promocji produktów rolno-spożywczych wzmocnić transparentność wydatkowania wpłat rolników, w szczególności przez zlikwidowanie progu 150 tys. zł zwalniającego projekty z trybu konkurencyjnego oraz wprowadzenie zakazu konfliktu interesów osób zarządzających funduszami.
Podstawa prawna: W bazie brak bezpośredniego źródła, więc opieram się na ogólnej zasadzie prawa, wynikającej z konstrukcji tej ustawy: poziom regulacji jest dwustopniowy — ustawa określa obowiązek wpłat i zadania funduszy, natomiast szczegółowe zasady rozdziału i wydatkowania środków określają rozporządzenia ministra rolnictwa oraz akty wewnętrzne (zarządzenia dyrektora generalnego KOWR). Minister Krajewski zapowiedział działania właśnie w tym porządku: najpierw modyfikacja rozporządzeń i zarządzeń KOWR, dopiero ewentualnie — zmiana ustawy. Oznacza to, że likwidacja progu 150 tys. zł i kryteria doboru wykonawców mieszczą się w kompetencjach wykonawczych, o ile nie przekraczają granic wyznaczonych przez upoważnienie ustawowe; natomiast realny zakaz konfliktu interesów dla członków komisji zarządzających może wymagać podstawy ustawowej, jeżeli dotyczy statusu tych organów, a nie tylko trybu wyboru wykonawców.
Co mówi orzecznictwo: Nie dysponuję materiałem orzeczniczym dotyczącym funduszy promocji, więc tej kwestii nie rozstrzygam; schemat regulatora jest tu jednak analogiczny do innych systemów sekwestrowanych wpłat branżowych — wydatkowanie środków powierzonych podmiotom niebędącym administracją publiczną poddawane jest trybom konkurencyjnym co do zasady, a odstępstwa (próg zwalniający) bywają oceniane jako źródło ryzyka kontrolnego. Podobnie próg 150 tys. zł odwołuje się do progu z Prawa zamówień publicznych (obecnie 130 tys. zł dla usług), co pokazuje, że fundusze promocji od 2017 r. działają na zasadzie łagodniejszej niż standard sektora publicznego.
Znaczenie praktyczne: Praktyczny skutek zapowiedzi jest dwojaki. Po pierwsze — dotychczasowi wykonawcy projektów poniżej 150 tys. zł, którzy uzyskiwali zlecenia bez konkursu (często od podmiotów, w których sami zasiadają w komisjach zarządzających), muszą liczyć się z utratą dotychczasowej ścieżki finansowania już po nowelizacji rozporządzeń, czyli niekoniecznie dopiero w I kwartale 2027 r., gdy minister planuje ocenę efektów; spotkanie z komisjami zaplanowane na 20 listopada br. wyznacza moment, w którym warto zgłaszać uwagi do projektowanych aktów. Po drugie — zarządy izb branżowych i organizacji realizujących projekty powinny już teraz udokumentować efekty (zasięg, koszt dotarcia), bo zapowiedziane „twarde kryterium ceny i zasięgu” stanie się podstawą rozliczenia, a jawne ogłaszanie przetargów w jednym miejscu wykluczy praktykę publikowania ich wyłącznie na stronach organizacji. Ryzyko prawne koncentruje się na tym, czy zakaz konfliktu interesów wprowadzony samym rozporządzeniem będzie skuteczny wobec członków komisji powołanych na podstawie ustawy — w razie sporu o ważność umów zawartych z podmiotem powiązanym z komisją argument z naruszenia trybu konkurencyjnego stanie się mocniejszy, ale sam zakaz karny wobec członków organu funduszu może wymagać zmiany ustawy.
Art. 49 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym zabrania zatrzymania pojazdu na skrzyżowaniu oraz w odległości mniejszej niż 10 m od przejazdu lub skrzyżowania, a także w odległości mniejszej niż 10 m od przedniej strony znaku lub sygnału drogowego, jeżeli pojazd zostałby zasłonięty.
Definicje z art. 2 Prawa o ruchu drogowym rozstrzygają, czym jest zatrzymanie (do 1 minuty), a czym postój (dłużej niż 1 minutę) — „kiss and ride” dłuższy niż minutę jest już postojem i podlega pełnym zakazom z art. 49.
Rodzice dowożący dzieci pod same drzwi szkoły działają w przekonaniu, że zwiększają bezpieczeństwo potomka, podczas gdy ich zachowania podlegają tym samym restrykcjom ruchu drogowego, co każdy inny kierowca. Spór o „kiss and ride” to w istocie spór o stosowanie ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r.
Zakres dozwolonych zachowań kierowcy pod szkołą wyznaczają następujące normy:
Kierowca zastawiający przejście, wjeżdżający na drogę rowerową lub stojący na przystanku ryzykuje interwencję policji i konsekwencje przewidziane za naruszenie zakazów zatrzymania i postoju; pieszy i rowerzysta zyskują w strefie zamieszkania pierwszeństwo, które mogą skutecznie egzekwować. Dla samorządów i zarządców dróg praktyczne znaczenie ma projektowanie stref: źle usytuowane miejsca „kiss and ride” przy drodze rowerowej lub przejściu generują stan permanentnego naruszania art. 49, za który odpowiadają kierowcy, ale którego źródłem jest decyzja przestrzenna gminy. Dla rodziców istotne jest, że legalność podwożenia dziecka kończy się tam, gdzie zaczyna się zakaz z art. 49 — wygoda nie jest przesłanką odstąpienia od przepisu. Badania ruchu, takie jak wrocławskie (12–15 proc. dzieci dowożonych autem), mogą stanowić materiał uzasadniający zmianę organizacji ruchu przez zarządcę drogi. Dalszy bieg sprawy zależy od decyzji zarządcy drogi o ewentualnej zmianie organizacji ruchu lub likwidacji stref „kiss and ride”.