Sądy w ostatnich dwóch latach coraz częściej przyjmują, że ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych pozwala pobierać wyłącznie opłaty za pochowanie zwłok oraz za zastrzeżenie grobu przed ponownym użyciem na kolejne 20 lat.
Gminom, które finansują cmentarze komunalne z szerszego katalogu opłat niż tylko opłata pogrzebowa i opłata za przedłużenie prawa pochowania, grozi utrata części dochodów na skutek stwierdzania nieważności uchwał cennikowych przez sądy administracyjne. Rada gminy uchwala cennik jako akt prawa miejscowego, a sądy w ostatnich dwóch latach coraz częściej przyjmują, że ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych (z 31 stycznia 1959 r., tekst jednolity ogłoszony obwieszczeniem Marszałka Sejmu z 7 listopada 2025 r.) pozwala pobierać wyłącznie opłaty za pochowanie zwłok oraz za zastrzeżenie grobu przed ponownym użyciem na kolejne 20 lat. MSWiA rozstrzygnięcia szuka w art. 4 ust. 1 pkt 2 ustawy o gospodarce komunalnej, który — zdaniem resortu — daje radom gmin kompetencję do ustalania cen i opłat za usługi komunalne o charakterze użyteczności publicznej oraz za korzystanie z gminnych obiektów i urządzeń.
Z art. 15 ust. 1 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych (przywołanej w źródle [15]) utrzymanie i zarządzanie cmentarzami komunalnymi należy do zadań własnych gminy, a art. 4 tej ustawy nakazuje zakładać cmentarze komunalne zasadniczo na terenie każdej gminy. Z art. 5 ust. 1 i 2 ustawy o cmentarzach (źródło [16]) wynikają obowiązki gminy co do stanu technicznego i sanitarnego cmentarza, których pokrycie kosztów wymaga dochodów własnych. Sądy ograniczają katalog opłat do dwóch. Projektem MSWiA chce dodać do ustawy o cmentarzach przepis przesądzający, że opłaty za usługi komunalne związane z cmentarzami i korzystanie z infrastruktury cmentarnej ustala się na podstawie ustawy o gospodarce komunalnej. Wzorem analogicznej konstrukcji, jaką dla opłat za gospodarowanie odpadami stanowią art. 6k i 6l ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (źródła [12], [17]) — rada gminy w drodze uchwały, będącej aktem prawa miejscowego, ustala stawki oraz termin, częstotliwość i tryb uiszczania opłat — uchwała cmentarna pozostanie aktem prawa miejscowego podlegającym kontroli sądowej.
Do czasu wejścia w życie nowelizacji gminy pozostają w strefie ryzyka: sądy mogą stwierdzać nieważność uchwał cennikowych w zakresie opłat nieobjętych dwoma podstawami z ustawy o cmentarzach, co oznacza zwrot pobranych opłat i utratę źródła finansowania utrzymania zieleni, alejek, oświetlenia i wywozu odpadów. Dla użytkowników cmentarzy skutek może być dwojaki: po unieważnieniu cennika niezapłacone opłaty pobrane bez podstawy podlegają zwrotowi, a jednocześnie koszty utrzymania mogą zostać przerzucone na inne źródła gminy. Po wejściu w życie przepisu odsyłającego do ustawy o gospodarce komunalnej stawki pozostaną decyzją każdej rady gminy — ustawa nie wprowadzi jednolitych stawek w kraju.
Zgodnie z art. 6 ust. 2 lek z kategorii aptecznej jest wydawany świadczeniobiorcy bezpłatnie, za odpłatnością ryczałtową albo za odpłatnością w wysokości 30 % albo 50 % limitu finansowania — do wysokości limitu i za dopłatą różnicy między ceną detaliczną a limitem.
Objęcie leku refundacją następuje w drodze decyzji administracyjnej ministra właściwego do spraw zdrowia (art. 11 ust. 1), a wniosek może złożyć wyłącznie wnioskodawca na podstawie art. 24 ust. 1, wskazując m.in. kategorię dostępności refundacyjnej, poziom odpłatności i instrumenty dzielenia ryzyka (art. 25 pkt 6).
Dla 24 mln Polaków, którzy w 2025 roku wykupili co najmniej jeden lek refundowany, zapowiedź Ministerstwa Zdrowia oznacza realną perspektywę przebudowy zasad współpłacenia w aptekach — ale wyłącznie w horyzoncie strategii Polityki Lekowej Państwa na lata 2027–2032, a nie obowiązującego dziś prawa. Resort sygnalizuje odejście od modelu, w którym refundacja przysługuje od pierwszego wykupionego opakowania, na rzecz systemu opartego na skumulowanych wydatkach pacjenta, z progami zależnymi m.in. od sytuacji materialnej chorego. Dokładne zagadnienie prawne dotyczy więc przyszłej konstrukcji kategorii dostępności refundacyjnej i poziomów odpłatności, które dziś reguluje ustawa z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowych oraz wyrobów medycznych (jednolity tekst ogłoszony obwieszczeniem Marszałka Sejmu z 20 lutego 2026 r., Poz. 253). Kluczowe są art. 6 ust. 1 i 2 tej ustawy, art. 10–11 oraz art. 24–25. Dopóki nie zostanie uchwalona nowelizacja, żadna z zapowiedzianych zmian nie wywołuje skutków prawnych.
Obecny system opiera się na art. 6 ust. 1 ustawy o refundacji, który ustala kategorie dostępności refundacyjnej: lek dostępny w aptece na receptę (pkt 1), lek w programie lekowym (pkt 2), lek w chemioterapii (pkt 3) oraz lek stosowany w ramach innych świadczeń gwarantowanych (pkt 4). Zgodnie z art. 6 ust.
Proponowany model progowy nie ma oparcia w żadnym z widocznych przepisów źródłowych i wymagałby nowelizacji art. 6 oraz powiązanych przepisów o wykazie refundacyjnym (art. 37 ust. 1). 11 ust. 1), a wniosek może złożyć wyłącznie wnioskodawca — podmiot prowadzący obrót lekiem — na podstawie art. 24 ust. 1, wskazując m.in. 25 pkt 6). Mechanizm kumulacji musiałby zostać dopisany do ustawy jako odrębna norma. Uprawnienie świadczeniobiorcy do refundacji aptecznej wynika też z art. 43a ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (jednolity tekst z 26 września 2025 r.), który odsyła do zasad ustawy o refundacji. Wśród źródeł nie ma orzecznictwa dotyczącego progowych modeli współpłacenia, więc nie można przywołać precedensu. Dla aptek istotny jest dodatkowo art. 43 ust. 1 pkt 6 ustawy o refundacji (w brzmieniu z ustawy z 17 sierpnia 2023 r.): zwrot refundacji z odsetkami ustawowymi w terminie 14 dni od wezwania, jeżeli stwierdzono realizację recepty z naruszeniem przepisów.
Najbardziej realistyczny scenariusz to publikacja pełnych założeń Polityki Lekowej Państwa 2027–2032, a następnie prace legislacyjne nad nowelizacją ustawy o refundacji. Praktyczne znaczenie tej zapowiedzi jest zróżnicowane:
Ustawa z dnia 17 sierpnia 2023 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny (art. 5, zmieniający art. 32c k.k.) pozwala na blokadę dostępności wyłącznie na pisemny wniosek Szefa ABW złożony po uzyskaniu pisemnej zgody Prokuratora Generalnego i wyłącznie wobec danych mających związek ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym lub uprawdopodabniającym popełnienie przestępstwa szpiegostwa.
Decyzja Sejmu z czwartku (242 głosy za, 61 przeciw, 136 wstrzymujących się) oznacza, że los tej regulacji przenosi się teraz do Pałacu Prezydenckiego, gdzie w styczniu 2026 r. pierwsza wersja projektu została już odrzucona wetem Karola Nawrockiego.
Osoby prowadzące portale internetowe, kanały na platformach video oraz dostawcy usług komunikacji elektronicznej stają przed perspektywą administracyjnego ograniczania dostępu do treści bez wyroku sądu — o ile prezydent nie zawetuje ustawy po raz drugi. pierwsza wersja projektu, nowelizującej wdrożenie unijnego Digital Services Act, została już odrzucona wetem Karola Nawrockiego. Zagadnienie prawne sprowadza się do tego, czy blokowanie „nielegalnych treści” i „mowy nienawiści” może należeć do organów administracji (UKE, KRRiT) na wniosek tzw. zaufanych podmiotów sygnalizujących, czy też wymaga uprzedniego postanowienia sądu. Polski porządek prawny zna blokady dostępności danych informatycznych, ale konstruuje je wąsko: ustawa z dnia 17 sierpnia 2023 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny (art. 5, zmieniający art. Analogicznie ustawa z dnia 18 października 2024 r. o zmianie ustawy o działaniach antyterrorystycznych (art. 2) wymaga, by wniosek o usunięcie lub blokadę dostępności był przedstawiony wraz z materiałami uzasadniającymi, a postanowienie wydaje Sąd Okręgowy w Warszawie.
W świetle tych przepisów model opisany w wiadomości — decyzja urzędu wydawana bez wyroku sądu, na wniosek podmiotów finansowanych z podatków — odbiega od istniejących rozwiązań, w których blokada jest środkiem o charakterze prewencyjno-ścigającym, ograniczonym do najcięższych przestępstw i kontrolowanym przez sąd albo Prokuratora Generalnego. Jeżeli nowa ustawa powierza decyzje Prezesowi UKE, to postępowanie toczyłoby się według Kodeksu postępowania administracyjnego (jednolity tekst z 7 listopada 2025 r., art. 31), który normuje sprawy indywidualne rozstrzygane decyzjami administracyjnymi oraz nakładanie administracyjnych kar pieniężnych. Wzorzec decyzji administracyjnej ograniczającej dostęp do interfejsu online widać w ustawie z dnia 7 listopada 2025 r. o nadzorze nad ogólnym bezpieczeństwem produktów społeczeństwa informacyjnego (art. 53): decyzja musi zawierać nazwę podmiotu gospodarczego, szczegółowe dane interfejsu online, określenie treści nakazu oraz termin wykonania i termin przekazania informacji o wykonaniu, a Prezes Urzędu określając terminy bierze pod uwagę potrzebę ochrony zdrowia lub życia konsumentów. Prawo komunikacji elektronicznej z 12 lipca 2024 r. (m.in. art. 281, dział IX o karach pieniężnych) pokazuje, że Prezes UKE dysponuje instrumentem kontroli i kar wobec podmiotów sektora, co w połączeniu z nowymi kompetencjami blokowania tworzyłoby podwójną presję na dostawców. Konstytucyjny zakaz prewencyjnej cenzury ma w źródłach swój wyjątkowy odpowiednik: ustawa o stanie wojennym (jednolity tekst z 10 kwietnia 2025 r., art. 21) dopuszcza cenzurę i kontrolę treści, zatrzymywanie publikacji i korespondencji telekomunikacyjnej oraz emisję sygnałów uniemożliwiających nadawanie — ale wyłącznie w czasie stanu wojennego, przy organach cenzury w postaci wojewodów. W źródłach nie ma orzecznictwa dotyczącego podobnej sytuacji.
Najbliższym i rozstrzygającym krokiem jest decyzja prezydenta — podpisanie ustawy albo wetowanie, jak w styczniu 2026 r.; bez tego rozstrzygnięcia przepisy nie wejdą w życie. Jeżeli ustawa zostanie podpisana, praktyczne ryzyka dla wydawców i platform to: decyzja administracyjna o ograniczeniu dostępu wydawana bez wyroku sądu, z rygorem wykonania w krótkim terminie wyznaczonym przez Prezesa Urzędu, oraz kary pieniężne nakładane w trybie administracyjnym. Dla dostawców usług komunikacji elektronicznej dochodzi obowiązek technicznej realizacji blokad pod kontrolą UKE, a dla „zaufanych podmiotów sygnalizujących” — uprawnienie do inicjowania postępowań i finansowanie z podatków. Jeżeli prezydent ponownie zawetuje, Sejm (242 głosy za przyjęciem) może nie mieć większości kwalifikowanej do odrzucenia weta — źródła nie pozwalają ustalić, czy koalicja osiągnie 3/5 głosów.
Zgodnie z art. 599 § 2 Kodeksu cywilnego w brzmieniu nadanym ustawą z 1971 r. sprzedaż dokonana bezwarunkowo jest nieważna, gdy prawo pierwokupu przysługuje z mocy ustawy dzierżawcy nieruchomości rolnej.
Rodzinnie przekazanie pola — sprzedaż synowi albo darowizna córce — nie kończy trwającej na nim dzierżawy; dzierżawca zachowuje prawo do gruntu, a nowy właściciel wstępuje w miejsce wydzierżawiającego. Kluczowe jest to, jaką treść i formę ma umowa dzierżawy: od tego zależy, czy nabywca będzie mógł ją wypowiedzieć i czy przy sprzedaży uruchomi się prawo pierwokupu dzierżawcy. Zagadnienie prawne rozstrzyga się na podstawie Kodeksu cywilnego oraz ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego, której przepisy o zbyciu nieruchomości rolnej stosuje się także do innych czynności przenoszących własność — jak potwierdza interpretacja indywidualna 0113-KDIPT2-3.4011.387.2026.2.KKA, zgodnie z którą „zbycie” obejmuje wszystkie czynności prawne skutkujące przeniesieniem własności.
Nabycie nieruchomości w drodze darowizny lub sprzedaży przenosi własność na podstawie art. 155 § 1 Kodeksu cywilnego, a wraz z nieruchomością — stosunek dzierżawy: nowy właściciel staje się stroną umowy po stronie wydzierżawiającego, co potwierdza analogiczna konstrukcja w art. 39 ust. 6 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. Nabywca może jednak wypowiedzieć dzierżawę na zasadach przepisów o dzierżawie, z zachowaniem ustawowego terminu wypowiedzenia — nie może tego zrobić, gdy umowa była zawarta na czas oznaczony, na piśmie, z datą pewną, a grunt został dzierżawcy wydany. Analogiczny wyjątek potwierdza art. 1002 Kodeksu postępowania cywilnego: przy przysądzeniu własności umowa na czas oznaczony dłuższy niż dwa lata może być wypowiedziana, o ile nie zachowano formy pisemnej z datą pewną i wydania rzeczy. Przy sprzedaży nieruchomości rolnej dzierżawcy przysługuje z mocy ustawy prawo pierwokupu, jeżeli dzierżawa trwała faktycznie co najmniej trzy lata (art. 29 ust. 1 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w odniesieniu do Zasobu; odpowiednio w ustawie o kształtowaniu ustroju rolnego — wymogi formy pisemnej z datą pewną, trzech lat wykonywania dzierżawy i włączenia gruntu w skład gospodarstwa rodzinnego dzierżawcy); notariusz zawiadamia dzierżawcę o treści umowy sprzedaży. Zgodnie z art. Przy darowiźnie prawo pierwokupu nie działa, bo nie ma sprzedaży. Nabycie przez osobę bliskę nie wymaga statusu rolnika indywidualnego, a przy sprzedaży osobie bliskiej nie stosuje się przepisów o ustawowym prawie pierwokupu.
Dla dzierżawcy realny scenariusz to kontynuacja uprawiania gruntu na dotychczasowych warunkach, z rozliczaniem czynszu wobec nowego właściciela; ryzyko utraty gruntu pojawia się tylko wtedy, gdy umowa nie ma formy pisemnej z datą pewną albo nie została wydana rzecz. Dla zbywającego rodzica i nabywcy z rodziny istotne są trzy punkty kontrolne przed transakcją:
Kluczową normą jest art. 59 ust. 1 lit. b) rozporządzenia (UE) 2017/1001, zgodnie z którym unijny znak towarowy podlega unieważnieniu, gdy zgłaszający działał w złej wierze w momencie zgłoszenia.
EUIPO dwukrotnie przyznało rację piłkarzowi, nakazując Polakowi pokrycie 1630 euro kosztów postępowania.
Polski przedsiębiorca, który zarejestrował unijny znak „HAALAND” dla 16 klas towarów, stracił już tę rejestrację przed EUIPO i teraz ryzykuje nie tylko utratę sporu, lecz także dalsze koszty — po 1630 euro zasądzone w postępowaniu urzędowym mogą dojść koszty procesu przed Sądem Unii Europejskiej. Jego pozew to skarga na decyzje EUIPO, a nie nowy spór z piłkarzem; przedmiotem jest wyłącznie ocena, czy unieważnienie znaku na podstawie złej wiary i wcześniejszych praw Haalanda było prawidłowe. Kluczową normą jest art. 59 ust. 1 lit. Drugą możliwą podstawą jest art. 60 ust. 2 rozporządzenia (UE) 2017/1001, pozwalający unieważnić znak, gdy używanie tego znaku może być zabronione z uwagi na wcześniej nabyte prawo do nazwiska lub wizerunku — a oba te prawa należą do Erlinga Haalanda.
EUIPO dwukrotnie przyznało rację piłkarzowi, a Komisja Odwoławcza uznała za nie wiarygodne tłumaczenie przedsiębiorcy, że nie kojarzył on postaci piłkarza i nie śledził jego występów, bo ligi zagraniczne są w Polsce dostępne tylko w płatnych serwisach. Zła wiara przy zgłoszeniu to ocena faktyczna: liczy się, czy zgłaszający w dacie zgłoszenia wiedział o znanej osobie i celowo próbował zawłaszczyć jej nazwisko dla towarów typowych dla jej wizerunku (odzież sportowa, buty piłkarskie, napoje izotoniczne, suplementy, smartwatche). Zgłoszenie znaku „HAALAND” na przełomie 2022 i 2023 r., z formalnym sprzeciwem złożonym zaledwie dwa dni po wniosku Haalanda o rejestrację „Erling Haaland”, jest okolicznością mocno obciążającą dla Polaka. W postępowaniu przed Sądem Unii Europejskiej strony mogą powoływać się na art. 61 ust. 1 rozporządzenia (UE) 2017/1001, który wyjątek od utraty prawa do unieważnienia (przyzwolenie na używanie przez pięć lat) ogranicza właśnie przypadkiem zgłoszenia w złej wierze — co pokazuje, że zła wiara jest w tym systemie podstawą o najsilniejszym skutku. Zgodnie z art. 63 ust. 1 rozporządzenia (UE) 2017/1001 wniosek o unieważnienie na podstawie art. 59 może złożyć każda osoba fizyczna lub prawna, więc legitymacja Haalanda nie budzi wątpliwości; art. 64 ust. 5 przesądza zaś, że znak unieważnia się w zakresie towarów, dla których rejestracja była niedopuszczalna, a w przeciwnym razie wniosek się odrzuca. Sąd nie przeprowadza pełnego postępowania dowodowego od nowa — kontroluje decyzje EUIPO, a jego pierwszym krokiem będzie decyzja, czy odrzucić skargę, czy skierować ją na wokandę.
Realistyczne scenariusze są dwa: